Sprawa Rokity [GODZINA PO GODZINIE]

Piątek, 14 Czerwca 2013
Sprawa Rokity [GODZINA PO GODZINIE]

fot. Radio ZET

Jak zaczęła się sprawa Jana Rokity? Skąd tyle nieścisłości? Co działo się [GODZINA PO GODZINIE]? Przeczytajcie jak rozwijała się ta sprawa od środy wieczorem.

Sprawa dotyczy wyroku z 2007 roku. Rokita musi przeprosić byłego szefa policji, bo przegrał z nim proces. Były poseł PO  publicznie oskarżył Kornatowskiego o to, że tuszował komunistyczną zbrodnię: zabójstwo działacza opozycji Tadeusza Wądołowskiego. Do dziś Rokita wyroku nie wykonał.

Środa wieczorem w "Faktach po Faktach" w TVN24

Rokita żalił się, że nie ma pieniędzy, by przeprosić w mediach Konrada Kornatowskiego.

- Nie mam bieżących środków na utrzymanie. Albo znajdę pracę poza systemem prawnym, albo będę musiał mieszkać poza Polską. Obawiam się, że za chwilę komornik przyjdzie zabrać mój komputer czy księgozbiór. Spodziewam się wszystkiego najgorszego - mówił. Rokita stwierdził, że komornik ściągnie z niego nawet 350 tys. złotych. Nie powiedział dlaczego akurat taką sumę.

Jeszcze w środę wieczorem

Na słowa Rokity błyskawicznie zareagował europoseł Marek Migalski. Na Twitterze nawoływał do zbiórki pieniędzy dla Jana Rokity.

- Mówię teraz poważnie - zgłoszę do MSW publiczną zbiórkę dla Rokity. Sam wpłacę 5 tysięcy. Proszę o wstępne zgłoszenia do mojego biura - pisał.

Czwartek od rana

Politycy ogłaszają, że chcą pomóc Rokicie. Oczywiście z pieniędzy sejmowych, czyli... podatników. Solidarna Polska chciała wspomóc Jana Rokitę pieniędzmi z Kancelarii Sejmu. A konkretnie - z funduszu świadczeń socjalnych, utworzonego dla posłów i byłych posłów, którzy są w trudnej sytuacji materialnej. Tyle że, po pierwsze, Rokita musiałby sam o to poprosić Sejm, a po drugie - z funduszu dostałby maksymalnie 2200 zł rocznie.

Taki pomysł nie spodobał się Słuchaczom Radia ZET, który przez cały dzień dzwonili do nas z komentarzami.

Słuchacze Radia ZET ws. Rokity

Jarosław Kaczyński też chciał pomóc Janowi Rokicie. Szef PiS zapowiedział, że dołączy się do akcji wykupienia byłego polityka z ewentualnych komorniczych zobowiązań. - Trzeba zmienić prawo, żeby za nieopatrznie wypowiedziane słowa nie ponosić aż tak dotkliwych konsekwencji - twierdzi Kaczyński.

Czwartek przed 12:00

Ośwaidczenie

Radio ZET publikuje oświadczenie majątkowe byłego posła PO. Skoro mówi, że nie ma z czego żyć, sprawdzamy.

Czwartek ok. 12.30

Kontaktujemy się z Konradem Kornatowskim. Wyjaśnił, że jedyne pieniądze, jakie chce wyegzekwować od Rokity to 100 tys. złotych na opłatę przeprosin w Radiu ZET, TOK FM i "Dzienniku". Jeszcze wtedy nie mówi nam, że egzekwuje 10 tys. zł przez komornika. Dlaczego nie powiedział? Nie wiemy.

Czwartek przed 15:00

Cała sprawa nabrała jeszcze większych rumieńców. Radio ZET ustaliło, że komornik nie ściga Jana Rokity. Radio ZET potwierdziło w Okręgowej Izbie Komorniczej w Krakowie, że do takiej egzekucji wobec Rokity nie ma podstaw i że żaden komornik nie prowadzi w tej sprawie postępowania. Tę informację chwilę później potwierdziła Krajowa Izba Komornicza.

Zaraz po Wiadomościach Radia ZET o 15:00

 

Wiadomości Radia ZET

Jan Rokita pisze do nas maila w którym odpiera zarzuty. Twierdzi, że to komornicy kłamią. W mailowej korespondencji do Radia ZET - wciąż utrzymuje, że ma zajętą pensję. 

Odesłał nas do Akademii Ignatianum, w której pracuje, ale władze Akademii odmówiły podania jakichkolwiek informacji na ten temat. Reporter Radia ZET zapytał też Rokitę, czy to rzekome zajęcie pensji ma związek ze sprawą Kornatowskiego, czy z jakimś innym postępowaniem - na to pytanie wciąż nie dostaliśmy odpowiedzi.

Około 18 finał sprawy. Wszystko staje się jasne... no prawie

Jeszcze raz dzwonimy do Kornatowskiego. Musieliśmy o coś dopytać. Okazuje się, że dobrze zrobiliśmy. W kolejnej rozmowie były Komendant Główny Policji zdradza, że kornik zajął jednak pensje Rokity, ale chodzi o niecałe 10 tysięcy złotych, które ściąga w ratach po półtora tysiąca.

Komornicy w Krakowie i w Warszawie nic nie wiedzieli o egzekucji wobec Jana Rokity, bo Konrad Kornatowski zwrócił się do komornika z zupełnie innego miasta i nie chce powiedzieć do kogo.

Kornatowski do komornika zaniósł prawdopodobnie tak zwany wyrok zastępczy. I na tej podstawie komornik wszedł na pensję Rokity. Chodzi jednak nie o 350 tysięcy złotych i nie o 100 tysięcy, ale o niecałe 10 tysięcy złotych. Komornik potrąca je z pieniędzy, które Rokita zarabia w Akademii Ignatianum od marca po półtora tysiąca złotych. Zostały niecałe 3 tysiące.

Piątek rano

Radio ZET ustaliło ostatecznie w sądzie jak wygląda sprawa Rokity jeśli chodzi o przeprosiny Kornatowskiego.

1. Sąd Warszawa-Mokotów upoważnił Kornatowskiego, żeby sam się przeprosił w Radiu Tok FM na koszt Rokity, zasądzone 10 tys zł, tym samym Rokita jest jego dłużnikiem, więc komornik go za to ściga;

2. Podobnie Sąd Warszawa-Wola upoważnił Kornatowskiego, żeby sam się przeprosił w Dzienniku na koszt Rokity, tu zasądzone 70 tys zł.

Radio ZET/MS/jgt

Najnowsze Wiadomości

Polecamy również